
Nie istnieje przelicznik z metrów kwadratowych na liczbę punktów dostępowych, więc pytanie, ile access pointów w biurze naprawdę potrzeba, rozstrzyga się inaczej. Wynik zależy od liczby urządzeń, układu przegród i tego, co ta sieć ma unieść. Ten artykuł pokazuje, które wielkości faktycznie decydują, dlaczego dokładanie sprzętu potrafi pogorszyć sytuację i co przygotować, żeby dobór miał sens.
Dlaczego nikt uczciwy nie poda liczby na metr kwadratowy
Proste przeliczniki liczby punktów na powierzchnię krążą, ponieważ są wygodne, choć opisują głównie zasięg, czyli najmniej istotną z wielkości decydujących o jakości sieci bezprzewodowej w biurze.
Dwa biura o identycznej powierzchni mogą wymagać jednego albo pięciu punktów dostępowych, ponieważ wynik zależy od liczby urządzeń pracujących jednocześnie, ich zastosowań, podziału pomieszczeń oraz materiału, z którego wykonano ściany.
Punkt dostępowy (access point), czyli urządzenie udostępniające sieć bezprzewodową, nie jest routerem, choć w małych biurach obie funkcje bywają zamknięte w jednej obudowie.
Cztery wielkości, które faktycznie decydują
Liczba urządzeń, nie liczba ludzi
Szacując obciążenie, łatwo popełnić najczęstszy błąd, ponieważ dziesięć osób w biurze rzadko oznacza dziesięć urządzeń. Na jednego użytkownika przypada laptop, telefon, często drugi telefon, a wspólną pulę uzupełniają zestaw konferencyjny, drukarka, czasem tablet oraz sprzęt, o którym nikt początkowo nie myśli: kamery, czujniki czy telewizor w sali.
Liczyć trzeba urządzenia aktywne w tym samym czasie, a nie wszystkie urządzenia kiedykolwiek zarejestrowane w sieci.
Co te urządzenia robią
Trzydzieści laptopów czytających pocztę stanowi zupełnie inne obciążenie niż dziesięć prowadzących wideokonferencje, ponieważ rozmowy wideo, praca na plikach z serwera i synchronizacja chmury generują ruch stały, a nie chwilowy.
Szczególnym przypadkiem są terminale magazynowe, telefonia bezprzewodowa i kolektory danych, które wymagają niskiego opóźnienia oraz płynnego przełączania między punktami, przez co narzucają projekt mocniej niż sama liczba użytkowników.
Układ przegród
Ściany działowe z płyty tłumią słabo, podczas gdy ściany żelbetowe, szyby windy, szachty i przegrody z blachą robią to znacznie mocniej. Szkło z powłoką metaliczną, popularne w nowych biurowcach, również tłumi dużo bardziej, niż sugeruje jego wygląd.
Dlatego większy open space może wymagać mniej punktów niż mniejszy układ gabinetowy, mimo że zajmuje wyraźnie większą przestrzeń użytkową.
Sąsiedztwo radiowe
W biurowcu i w centrum miasta pasmo 2,4 GHz bywa zajęte przez sieci sąsiadów, czego nie da się zmienić, lecz trzeba to uwzględnić. Pasmo 5 GHz jest znacznie pojemniejsze, ale gorzej przenika przez przegrody, przez co może wymagać gęstszego rozmieszczenia punktów.
Zasięg to nie to samo co użyteczne połączenie
To rozróżnienie zmienia całą rozmowę o projekcie.
Urządzenie widzi sieć na znacznie większym dystansie, niż jest w stanie z niej sensownie korzystać, dlatego na granicy zasięgu połączenie wprawdzie istnieje, ale działa najniższymi prędkościami. Wtedy ujawnia się mechanizm, który zaskakuje najbardziej: taki klient zajmuje nieproporcjonalnie dużo czasu antenowego.
Sieci Wi-Fi działają na wspólnym medium, w którym w danym kanale i danej chwili nadaje jedno urządzenie, podczas gdy reszta czeka. Urządzenie nadające wolno blokuje medium dłużej niż urządzenie szybkie, w wyniku czego jeden laptop na granicy zasięgu potrafi spowolnić wszystkich korzystających z tego samego kanału.
Projektując sieć, nie dąży się więc jedynie do tego, „żeby wszędzie był zasięg”, lecz do zapewnienia połączenia odpowiedniej jakości wszędzie tam, gdzie ktoś pracuje, ponieważ oba cele prowadzą do różnych projektów.
Więcej punktów nie zawsze znaczy lepiej
Odruch „dołóżmy jeszcze jeden” bywa szkodliwy, choć brzmi jak najprostsza odpowiedź na brak zasięgu.
Punkty dostępowe ustawione zbyt blisko siebie na tej samej częstotliwości zaczynają sobie przeszkadzać, ponieważ zamiast dzielić ruch, korzystają z tego samego medium i wzajemnie skracają czas, w którym mogą nadawać. Sieć z sześcioma punktami może wtedy działać gorzej niż z trzema dobrze rozmieszczonymi.
Drugi efekt pojawia się, gdy przy nadmiarze punktów urządzenia częściej się przełączają, a każda taka zmiana powoduje krótką przerwę w transmisji, która jest odczuwalna podczas wideokonferencji.
Wniosek praktyczny jest prosty: jeżeli obecna sieć działa źle, dołożenie sprzętu bez ustalenia przyczyny pozostaje zakładem, nie rozwiązaniem, dlatego najpierw warto przejść ścieżkę z artykułu o tym, co robić, gdy sieć firmowa działa wolno.
Czym połączyć punkty dostępowe
To pytanie decyduje o wyniku bardziej niż model urządzenia, które zostanie ostatecznie wybrane.
Punkt dostępowy musi otrzymywać dane z sieci przewodowej, a jeżeli nie ma do niego kabla, może odbierać je radiowo od innego punktu, korzystając z backhaulu radiowego, popularnie nazywanego mesh.
Ograniczenie mesh jest strukturalne: ten sam moduł radiowy obsługuje jednocześnie klientów i połączenie do sąsiedniego punktu, przez co przepustowość dostępna dla użytkowników spada, a przy kolejnym przeskoku maleje ponownie. Ponadto mesh dziedziczy jakość połączenia radiowego między punktami, co oznacza, że pozostaje wrażliwy na te same zakłócenia co reszta sieci.
Mesh ma sens, gdy: doprowadzenie kabla jest niemożliwe lub nieproporcjonalnie kosztowne, rozwiązanie jest tymczasowe, albo obszar jest peryferyjny i mało obciążony.
Backhaul przewodowy jest właściwy, gdy: obszar jest obciążony, pracują tam urządzenia wymagające stabilności, albo punkt ma obsługiwać więcej niż kilka osób.
W praktyce oznacza to prostą rzecz: jeżeli w ogóle rozważasz Wi-Fi w biurze, planuj kabel do każdego miejsca, gdzie ma stanąć punkt dostępowy, ponieważ doprowadzenie okablowania w trakcie remontu jest wielokrotnie tańsze niż później.
Kabel jest potrzebny także dlatego, że punkty dostępowe zasila się zwykle przez ten sam przewód, wykorzystując standard PoE, a przełącznik ma skończony budżet mocy, który trzeba policzyć przed wyborem konkretnych modeli.
Strefy, które planuje się osobno
- sale konferencyjne: mało metrów, dużo urządzeń naraz, wysokie wymagania stabilności,
- recepcja i strefa gości: często osobny segment sieci, zmienna liczba urządzeń,
- magazyn lub zaplecze: inne przegrody, inne wymagania, często terminale,
- przestrzenie zewnętrzne: taras, parking, plac manewrowy – inny sprzęt i inne mocowania,
- korytarze i klatki: jeśli ktoś ma po nich chodzić z połączeniem, wymagają ciągłości pokrycia.
Typowe błędy przy samodzielnym doborze
- liczenie ludzi zamiast urządzeń,
- montaż punktu w szafie, w narożniku albo za przegrodą z blachy,
- dobór modelu przed ustaleniem, ile urządzeń ma obsłużyć,
- pominięcie budżetu mocy przełącznika,
- oparcie całości na mesh, bo „nie chcieliśmy kuć”,
- traktowanie deklarowanej powierzchni pokrycia z karty katalogowej jako obietnicy. Ta wartość powstaje w warunkach, których w biurze nie ma.
Kiedy wystarczy oszacowanie, a kiedy potrzebny jest pomiar
Oszacowanie wystarczy, gdy: biuro jest niewielkie, o prostym układzie, z lekkimi przegrodami, bez urządzeń krytycznych i bez dużego zagęszczenia.
Pomiar na obiekcie jest potrzebny, gdy: budynek ma grube przegrody lub nietypową konstrukcję, są strefy o wysokim zagęszczeniu, pracują terminale albo telefonia bezprzewodowa, obiekt to hala lub magazyn, albo poprzednia próba już się nie udała.
W halach i magazynach oszacowanie zza biurka praktycznie nie działa, ponieważ tłumienie zależy od zmieniającego się układu towaru, co opisujemy osobno w artykule o Wi-Fi w hali i magazynie.
Ile access pointów w biurze: co przygotować do doboru
- rzut kondygnacji, choćby odręczny, z podziałem na pomieszczenia,
- informację o materiale ścian i stropów, jeśli jest znana,
- liczbę urządzeń pracujących jednocześnie, z podziałem na strefy,
- listę zastosowań wymagających stabilności: wideokonferencje, terminale, telefonia,
- informację, gdzie jest szafa i czy da się do niej doprowadzić nowe kable,
- opis obecnych problemów, jeśli sieć już istnieje.
Im więcej tych informacji jest dostępnych, tym mniej czasu zajmuje ustalanie faktów, dzięki czemu wynik staje się trafniejszy.
Jak to robimy
Zaczynamy od tego, co sieć ma unieść, a nie od katalogu, dobierając liczbę i rozmieszczenie punktów, sprawdzając budżet mocy przełącznika oraz wskazując miejsca wymagające okablowania. Jeżeli obiekt tego wymaga, wykonujemy pomiar na miejscu, zamiast opierać projekt wyłącznie na szacunku.
W sieciach firmowych jesteśmy Partnerem Zyxel Networks i wdrażamy również Ubiquiti UniFi, przy czym platformę dobieramy do obiektu oraz tego, kto będzie tę sieć obsługiwał.
Po wdrożeniu sieć może zostać pod naszą stałą opieką, obejmującą monitoring stanu punktów dostępowych, aktualizacje w uzgodnionych oknach serwisowych i korekty konfiguracji przy zmianach w firmie, przy czym zakres zapisujemy w umowie. Może też pozostać w całości po Twojej stronie, wraz z pełną dokumentacją i prawami administracyjnymi.
Zakres: budowa i utrzymanie sieci firmowych.
Umów bezpłatny przegląd IT i ustalmy, ile punktów dostępowych naprawdę potrzebujesz, zanim cokolwiek kupisz.